Cały czas nie mogę darować liderom PO i PiS tego gigantycznego nadużycia, jakiego dopuścili się w 2005 roku, nie powołując wielkiej koalicji - na którą wyborcy wówczas głosowali - a wręcz przeciwnie: rozpętując kolejną polską wojnę na górze.
Nie odbieram politykom PO ani PiS dobrych chęci ani dobrych intencji. Wierzę wręcz, że jedni i drudzy (przynajmniej niektórzy z nich) na swój sposób myślą o Polsce jak najlepiej. Ale razi mnie ich nieumiarkowanie. Ich gwałtowność. Ich pycha. Ich nieudolność. Ich przekonanie, że polityka to nie służba, tylko korporacyjna drużba.
Nie wiem, jak będzie z NOWOCZESNĄ. Ale postanowiłem podjąć to ryzyko. Chcę głosować na nowych, a z nowych zostaje mi tylko NOWOCZESNA. Paweł Kukiz to furiat, którego rozwibrowany system emocjonalny całkowicie panuje nad niezbyt wyrafinowanym intelektem. Zjednoczona Lewica ciągle ma na tylnym siedzeniu sekretarza PZPR z Żyrardowa, który instalował postkomunistyczną lewicowość, przywożąc z Moskwy reklamówki z kasą. Partia Razem - choć cieszę się, że powstała - razi mnie naiwnością pomieszaną z butą. Miałem 15 lat, kiedy wybuchła SOLIDARNOŚĆ. Dla mnie to słowo więcej znaczy niż "mleko sojowe dla każdego". O reszcie nawet nie warto wspominać.
Więc cóż zostaje?
Zaryzykuję z NOWOCZESNĄ. Mam nadzieję, że mnie nie oszukają. Że uchwycą przyczółek w polskim parlamencie i zaczną z niego budować nową jakość. Czego życzę i sobie, i Polsce.
Jeśli podzielacie mój sposób myślenia, też dajcie im szansę.
